687 W sobotę po modlitwach wieczornych zjawił się przy mnie z lewej strony na klęczniku kusiciel jako duch i to mi wkładał do słuchu duszy: "Czemu tak się patrzysz w tabernakulum, myślisz, że tam jest Bóg, którego tak miłujesz, tam jest zwykły chleb...". Jeszcze chciał mi więcej pleść, ale mnie dusza wezbrała potrzebą bronienia prawdy i przedmiotu mej miłości, wtedy półgłosem nie wiedząc sama co [12] i skąd wzięły mi się te słowa, zawołałam: "Idź precz ode mnie szatanie!". Skoro te słowa wymówiłam, zły duch znikł, a mnie ogarnęła bojaźń, bo we własnym głosie usłyszałam dźwięk i słowa Samego Pana Jezusa. On przez usta moje odpędził nieprzyjaciela. Za parę minut kusiciel wrócił, ale nic nie mówił już, tylko wył straszliwie i zgrzytał ze złości, a ja nic się go nie bałam, ani troszeczkę nawet. Przyszły mi najspokojniej do zrozumienia słowa z Psalmu 111: "Zły na to patrząc boleje, zgrzyta zębami, z zazdrości sinieje" (Por. Ps 111, 10). Wreszcie pożegnałam umiłowanego Zbawiciela i poszłam na spoczynek.