392 23 listopada, niedziela [1941 r.]. Podczas rozmyślania i Mszy św. miałam przy sobie obecnych owych dwóch Aniołów. Nie widzę ich oczyma ciała, lecz czuję, że są przy mnie i wiem jak się kiedy zachowują. Zjawiają się szczególnie podczas modlitw wspólnych i Mszy św. Anioł Stróż zwykle klęczy z lewej strony i zdaje mi się, że jest mały, jak człowiek w białej szacie, ze skrzydłami u ramion. Anioł z chóru archaniołów wydaje mi się być znacznie większy wzrostem, jakby jaki olbrzym, a suknia jego jest ozdobiona czymś drogim i rozmaitym, i zdaje mi się, że jest bardzo silny i zbrojny jak rycerz. Obydwaj żyją w wielkiej miłości wzajemnej, mimo różnicy, jaka zachodzi w ich godności i piękności. Zdaje mi się, że Bóg miłosierny, ucząc mnie miłości bliźniego, pokazuje mi, jak praktycznie żyją Aniołowie, bo przecież i ludzie choć ułomni, mają się wzajemnie miłować dlatego, że kiedyś zajmą w niebie trony upadłych aniołów.